Tajlandia – Informacje przed wyjazdem

Cześć! Mam nadzieję, że ten wpis pomoże Ci w przygotowaniach do podróży. Jeżeli jednak wciąż masz wątpliwości lub dodatkowe pytania zachęcam do kontaktu poprzez  komentarz, fb: @pegazing lub email: pegazing@gmail.com Chętnie pomogę 🙂

 

Loty

Pierwszą sprawą do zaplanowania przed wyjazdem do Tajlandii był naturalnie zakup biletów lotniczych. My je kupiliśmy pół roku wcześniej, kiedy pojawiły się pierwsze promocyjne bilety, później taka cena powtórzyła się na około 2 tygodnie przed wyjazdem. Jak to często bywa w przypadku tanich biletów, przesiadki były dziwnie skonstruowane i tak lecieliśmy na trasie Warszawa-Londyn-Hongkong-Bangkok.  Lot na trasie Hongkong-Bangkok był obsługiwany przez Cathay Pacific, pozostałe przez British Airways.

Pozostałe loty, wewnętrzne liniami Air Asia, zakupiliśmy na trasach:

  • Bangkok – Chiang Mai
  • Chiang Mai- Surat Thani
  • Surat Thani – Bangkok

Loty do i z Surat Thani, które było naszą bazą wypadową na wyspę Koh Phangan były absurdalnie tanie, ale też mało wygodne, ponieważ trzeba było jeszcze przeprawić się promem. Z perspektywy czasu wybrałabym droższy lot, bezpośrednio na wyspę. Jeśli jednak chodzi o prom, to kupowaliśmy na miejscu bilety, tuż przed początkiem rejsu.

Szczepienia

Najlepiej porozmawiać z lekarzem, ale jeżeli nie wybieracie się do dżungli, to specjalne szczepienia nie są potrzebne. Choć zawsze warto mieć szczepienie na WZW A. My nie mieliśmy żadnych szczepień z powodu szczytu wyjazdów do Azji i braku dostępnych szczepionek. Jeżeli więc planujecie się zaszczepić to pomyślcie o tym z wyprzedzeniem. Jeśli chodzi o samo WZW A, to w przypadku braku tych szczepionek w standardowych przychodniach medycyny tropikalnej (w Warszawie polecam przychodnię na ul. Nugat 3), powinny być dostępne w sieci Lux Med. Są oczywiście droższe (o ok. 100 zł), ale są i uratowało mnie to, jak musiałam zaszczepić się drugą dawką, która nigdzie nie była dostępna.

Narkotyki

Sytuacje, w których ktoś trafia do tajskiego więzienia z powodu podrzucenia narkotyków są bardzo medialne i wiele osób się tego obawia. Jednak prawda jest taka, że nie są to uzasadnione obawy. Wystarczy nie przemycać narkotyków, nie brać przesyłek od nieznajomych i generalnie unikać wszelkich podejrzanych kontaktów. Jeżeli chcesz zgłębić ten temat, to zachęcam do lektury książki 12 x śmierć. Piekło w raju. Michała Pauli.  Na pewno znajdziesz w internecie też drugi biegun – ludzi chwalących się, że wszystko spoko, że palili tam trawkę i nic się nie stało. Ale ja uważam, że to już głupota, bo oni jednak są na to wyczuleni, już lepiej jechać do Holandii 😉

Bilety wstępu

Wszystkie bilety wstępu kupowaliśmy na miejscu. Jedynym wyjątkiem było sanktuarium słoni Elephant Nature Park. Według naszego researchu przed wyjazdem, jest to pierwsze tego typu miejsce w Tajlandii i jedyne bądź naprawdę jedno z dwóch-trzech, gdzie naprawdę ratuje się słonie. Z powodu mody na eko i sanktuaria, wiele miejsc udaje sanktuaria windując dodatkowo ceny w górę. Najłatwiejszym, choć nie jedynym, wyznacznikiem których miejsc unikać jest możliwość jazdy na słoniu. Podróżujmy świadomie, unikajmy jazd na słoniach, świątyni tygrysów i innych tego typu atrakcji. Tajlandia naprawdę jest piękna i nie musimy przysparzać cierpienia niewinnym stworzeniom.

Zatrucia

Niestety jestem specjalistką od zatruć pokarmowych. Czasami po prostu nie da się uniknąć zatrucia i nie jest to kwestia jedzenia, tylko innej flory bakteryjnej. Wszystko zależy od wrażliwości naszego żołądka. Mimo to, warto przestrzegać podstawowych zasad higieny, zwracać uwagę czy sprzedawcy na ulicy nie dotykają naszego jedzenia brudnymi rękoma. Szczególnie tyczy się to owoców.  Zwróćcie uwagę, że sprzedawcy popularnych naleśników z bananami obierają banany w taki sposób, żeby czasem nie dotknąć ich rękoma. Bardzo też trzeba uważać na wodę, a tym samym lody i napoje z lodem. Jeżeli macie gdzieś wątpliwości, czy na pewno dostaniecie czystą wodę, najlepiej poprosić o gazowaną, bo trudniej ją podrobić. Aczkolwiek w czasie naszego wyjazdu nie było takich sytuacji. A jeżeli już się zatrujecie i po zatruciu będziecie w stanie zacząć jeść cokolwiek, to w Tajlandii jest bardzo prosto wrócić do jedzenia. Wystarczy poprosić sprzedawców na ulicy o woreczek gotowanego ryżu, który w przeliczeniu kosztuje około złotówki. Czasami też wyjściem jest McDonald. Nie jestem fanem tego miejsca, unikam jedzenia tam, ale prawda jest taka, że w McDonaldzie jedzenie jest tak przetworzone, że raczej nie ma szansy tam się niczym zatruć.

 

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s